W Mezhigorye, ok. 30 km od Kijowa, znajduje się Honka: dawna willa Janukowycza, zamieszkiwana przez niego od 2002 roku aż do czasów Euromajdanu w 2014 roku, kiedy pod wpływem wydarzeń politycznych podjął decyzję o nocnej ucieczce helikopterem do Rosji.
Willa natychmiast została przejęta przez buntowników z Majdanu: spisali majątek i zabezpieczyli teren. Niedługo po tym, zaprosili Ukraińców do zwiedzania willi. W pierwszych dniach udostępnienia Honki dla zwiedzających, przybyło tam 100 tyś osób. Drogi wyjazdowe z Kijowa w tamtych dniach były kompletnie zakorkowane. Wszyscy chcieli zobaczyć to bajeczne bogactwo, o którym krążyły legendy, a do którego dostęp mieli tylko nieliczni. Honka była chroniona pięciometrowym murem, a na co dzień na straży stało około 200 uzbrojonych osób.
Pokój dzienny z kominkiem Skóra ściągnięta z żywego lwa. Przyozdabia jeden z korytarzy willi
Od pierwszych dni, wstęp na teren Honki jest płatny. Na początku było to 30 hrywien, dziś już 500 (2020 rok). Utrzymanie rezydencji, która z roku na rok mimo wszystko niszczeje, jest bardzo kosztowne. Nie aż tak kosztowne, jak w czasach, gdy przebywał tam Janukowycz, jednak nadal jest to kwota około 1 mln dolarów rocznie. Być może w przyszłości część posiadłości będzie przeznaczona pod najem krótkoterminowy przez airbnb, jednak na razie dochód tutaj jest czerpany jedynie z biletów wstępu do zwiedzania domu. Aktywiści z Euromajdanu, którzy przejęli teren w 2014 roku zakładali, że uda im się przenieść zasoby zgromadzone w tej bzdurnej willi na naród ukraiński. Jak to jednak na Ukrainie bywa, od razu zostali posądzeni o rozgrabianie mienia. Przewodniczka, z którą zwiedzałam willę, otwarcie przyznała, że okoliczni mieszkańcy zabrali sobie to co się da z willi. Wspomniała o ubraniach i drobnych przedmiotach. Szczególne kontrowersje w tym kontekście wzbudza auto, którego podobno brakuje w garażach, suto zastawionych luksusowymi i zabytkowymi pojazdami. Auto, o którym mowa, a którego się poszukuje, podobno znajdowało się w kolekcji Janukowycza i było o tyle cenne, że miał nim jeździć sam nazistowski Himmler. Wartość auta: 1 mln dolarów.

Prokuratura, która zajęła się kwestią willi Janukowycza (obecnie obiekt jest aresztowany), natychmiast stwierdziła, że działacze z Majdanu, którzy przejęli posiadłość, zaangażowali się w nielegalną działalność gospodarczą, której celem było obracanie majątkiem zastanym w Mezhigorye. Jednak to, że na Ukrainie prokuratura coś stwierdza, jest akurat warte funta kłaków. Generalnie to państwo jest tak zawstydzająco dziadowskie i tak bardzo nie da się tam nic ustalić na pewno, że denerwujące staje się pisanie o tym, przejdźmy więc dalej.
Dlaczego warto zobaczyć willę Janukowycza?
Zacznijmy od początku. Dlaczego warto zobaczyć willę Janukowycza? Jest to przede wszystkim ciekawostka dla wszystkich fanów architektury. O ile możemy sobie na co dzień oglądać ciekawe rankingi koszmarów architektury w sieci lub w czasopismach, tak tutaj takich zdumień nad architektonicznym odbiciem ludzkich małości mamy na żywo sporo. Po drugie, jest to kawał obrazu mentalności wschodniej, pod wieloma względami. Po drugie – ale o tym na końcu artykułu – wycieczka do Honki może powiedzieć co nieco o tym, kim są współcześni Ukraińcy.

W jakim stylu zbudowana jest willa Janukowycza?
Willa została wybudowana w stylu eklektycznym. Z zewnątrz na dole greckie kolumienki z neogotyckimi oknami, nieco wyżej neoklasycyzm, a na górze chata alpejska. Jest wszystko. Żeby było jeszcze więcej, tuż obok ścian willi zbudowano jeszcze greckie ruiny, a wśród nich posadzono drzewka oliwne. Ogród na wzór francuski.

Absurdy bogactwa Janukowycza
Absurdalny luksus, w jakim dręczyciel narodu ukraińskiego starał się żyć, jest trochę odbiciem dawnego podziału na „ja król“ i „biedni poddani“. Służba zatrudniona w willi Janukowycza miała za zadanie m.in. uprawiać warzywa i owoce ekologicznymi metodami w wielkich szklarniach położonych na terenie prezydenta (obecnie warzywa są sprzedawane do restauracji znajdującej się w obrębie Honki). Hodowano prywatne kozy, z których mleko i ser pozyskiwano na potrzeby prezydenta. Jedzenie oczywiście, przed podaniem, było badane w laboratorium urządzonym w jednym z budynków. Powietrze w willi było filtrowane przez zaawansowany system oczyszczający.
Na co dzień Janukowycz korzystał z helikoptera, na terenie jego posiadłości znajduje się lądowisko. Gdy jednak chciał pojechać autem do miasta, blokowane były w całości drogi na trasie jego przejazdu, co było uciążliwe dla mieszkańców przedmieść, zmuszonych liczyć się z codziennym oczekiwaniem na drodze dojazdowej do pracy w Kijowie.
Na terenie posiadłości znajduje się galeon (chyba najbardziej, obok złotych sedesów) wyśmiewany element uposażenia byłego władcy biednej Ukrainy. Galeon był podobno prezentem od znajomych. W środku urządzono restaurację. Terytorium, na którym znajduje się rezydencja, jest spore, liczy 137 hektarów. Można je zwiedzać rowerem, meleksem lub hulajnogą. Sam prezydent poruszał się po posiadłości samochodami, których pokaźna kolekcja oczywiście też jest do odwiedzenia (oddzielnie biletowana). Niestety, auta, którymi cieszył się na terenie posiadłości, nie były przez niego pokazywane nigdzie indziej. A propos złotych sedesów – tak naprawdę nigdy ich nie było w łazienkach willi, to zwyczajny fake news. Były natomiast szczotki do toalet wysadzane kryształkami Svarowskiego. Czyli jeszcze głupiej.

Janukowycz przygotował się przed ucieczką: przez 3 dni przed planowanym wylotem, wywoził ciężarówką to co się dało. Szczególnie dzieła sztuki, biżuterię, kosztowne ozdoby, ubrania. Między innymi z tego względu, wnętrze willi wygląda mało przytulnie i tak, jakby brakowało w niej połowy wyposażenia. Warto jednak zwrócić uwagę, że jeśli nie opłacało mu się zabrać zabytkowej szwajcarskiej pozytywki lub jedwabnego dywanu wartego 100 tyś euro, to jaką wartość musiały mieć przedmioty, które jednak zabrał? Dodatkowo, część wyposażenia przeniesiono do kijowskich muzeów.
Na terenie Mezhigorye znajdują się korty tenisowe, kręgielnia, siłownia z prywatnym ringiem bokserskim, grota solna, gabinet krioterapii i wiele innych obiektów, z których Janukowycz w rzeczywistości nigdy nie korzystał. Nie było mu to potrzebne, podobnie jak nie było mu potrzebne urządzanie sobie prywatnego terenu łowieckiego, czy profesjonalny gabinet do masażu, z którego nigdy nie korzystał.
Stół jadalniany ze skórą ściągniętą z krokodyla Fortepian wzorowany na tym, który John Lennon podarował Yoko Ono
Dokąd uciekł Janukowycz?
Obecnie Janukowycz przebywa najprawdopodobniej w podmoskiewskiej dzielnicy Rublowka, gdzie swoje wille mają najwięksi oligarchowie wschodniego świata. Kochanka, z którą uciekł, właściwie nie kryje się ze swoją obecnością tam. Wszak tylko Janukowycz jest poszukiwany międzynarodowym listem gończym. Nakaz aresztowania na tego człowieka wydano, gdy zarządził wprowadzenie wojsk rosyjskich na teren Ukrainy. Kochanka Janukowycza, z którą faktycznie zamieszkiwał teren Mezhigorye, to siostra jego kucharki. Dla nikogo nie było tajemnicą, że żona Janukowycza, z którą miał dwójkę dzieci i z która nigdy się nie rozwiódł, przebywa w Kijowie i w jakiś sposób akceptuje taki stan rzeczy.
Jak Ukraińcy zwiedzają posiadłość Janukowycza?

Dziś posiadłość jest zwiedzana przez Ukraińców, którzy traktują to miejsce nieco jak kurort, w którym można odetchnąć. Na zdjęciu świta weselna spotkana podczas odwiedzin w tym zawstydzającym miejscu. Para biorąca ślub robiła sobie sesję zdjęciową razem ze swoimi gośćmi na terenie Honki. Obecnie na terenie Honki można nauczyć się jeździć konno z instruktorem, można zorganizować dzieciom francuski piknik lub sprawić prezent znajomym w postaci sesji zdjęciowej. Można także zostać trenem psów rasowych, które żyją na terenie posiadłości lub… kupić mleko od kozy.
Administratorzy polecają nie zastanawiać się, w jakich okolicznościach budowano ten luksus, dla pełnego relaksu należy, jak piszą na stronie: „cieszyć się chwilą tu i teraz“. Muszę przyznać, że trochę mierzi mnie to bezkrytyczne podejście do tego dziwacznego pałacu, jakie panuje wśród Ukraińców. Wśród zwiedzających widać autentyczny podziw dla bogactwa byłego prezydenta, bez słowa dezaprobaty lub choćby śladu rozbawienia w reakcjach. Również od przewodniczki czuć wyraźny zachwyt tym, ile to wszystko kosztowało. Trudno rozgryźć, o co w tym chodzi, jednak gdy czytuję o tym, że tak naprawdę elity w tym kraju tak kradną dlatego, że jest na to przyzwolenie społeczne, a każdy kto znalazłby się u władzy zrobiłby to samo, to natychmiast przychodzi mi na myśl to, w jaki sposób Ukraińcy traktują właśnie zwiedzanie Honki.
Jaka jest przyszłość posiadłości Межигір’я?
Obecnie utrzymanie willi jest coraz trudniejsze. Brakuje firmy, która chciałaby to wziąć na utrzymanie, bo status przedsięwzięcia jest stale chwiejny: w każdej chwili może zostać przejęte przez państwo i z biznesu nici. Dlatego, jak stwierdzają ci, którzy śledzą losy tej rezydencji, za kilkanaście lat będzie już w opłakanym stanie.