hotel w górach polska

Rodzinny wyjazd w góry rzadko rozbija się o wielkie sprawy. Zwykle psują go drobiazgi. Za ciasny pokój, brak krzesełka w restauracji, czterdzieści minut jazdy na basen i płacz na tylnym siedzeniu. Rodzice z kilkoma takimi wyjazdami za sobą czytają oferty zupełnie inaczej niż debiutanci. Nie pytają, czy hotel ma basen. Pytają, ile minut dzieli pokój od wody i co robić, gdy pada trzeci dzień z rzędu.

Ukryty koszt urlopu z dziećmi, czyli czas w drodze

Najwięcej energii pochłania przemieszczanie się. Ubieranie dwójki maluchów, foteliki, parking, kolejka do kasy, przebieralnia. Zanim rodzina wejdzie do wody, mija godzina i połowa dobrych humorów. Dlatego doświadczeni rodzice szukają obiektów, w których atrakcje są na miejscu, a nie w promieniu kilkunastu kilometrów.

Podhale ma pod tym względem kilka wyjątkowych adresów. Hotel BUKOVINA w Bukowinie Tatrzańskiej tworzy wspólny kompleks z Termami BUKOVINA. Na baseny przechodzi się prosto z pokoju, w szlafroku i kostiumie, bez stania w kolejce po bilet. To brzmi jak detal marketingowy, ale w praktyce zmienia rytm całego dnia.

Metraż, o którym cennik mówi za mało

Standardowy pokój dwuosobowy z dostawką bywa pułapką. Dziecko zasypia o dwudziestej, rodzice siedzą po ciemku i szepczą. Przy dłuższym pobycie taki układ szybko męczy. Rodzina potrzebuje przestrzeni, w której da się rozdzielić strefę snu od strefy wieczoru.

Warto więc sprawdzać konkretne liczby, a nie nazwy kategorii. W bukowiańskim hotelu pokoje zaczynają się od 23 metrów kwadratowych, wersje Lux mają 28 metrów, a Superior 34. Rodziny zwykle celują wyżej: apartament liczy 67 metrów kwadratowych, a apartament prezydencki aż 77. Dwa osobne pokoje przestają być wtedy potrzebne, co przy małych dzieciach ma znaczenie także dla bezpieczeństwa.

Woda, która działa niezależnie od pogody

Górska aura potrafi wywrócić plany. Deszcz w Tatrach nie pyta o rezerwację schroniska ani o wykupione karnety. Basen termalny jest w takich chwilach najlepszym planem awaryjnym, jaki można mieć w zasięgu ręki.

Termy BUKOVINA to 20 basenów wewnętrznych i zewnętrznych zasilanych wodą geotermalną o mineralizacji sięgającej 1,7 g/dm³. Zawiera ona 28 składników mineralnych oraz składniki specyficzne, w tym siarkę dwuwartościową i fluorki. Dzieci dostają własną strefę ze zjeżdżalniami i siatką do wspinaczki wodnej, dorośli leżanki z hydromasażem i jacuzzi. Osobny rozdział to strefa saun „Góralskie Łospary” z ośmioma rodzajami kabin, od fińskiej po lakonium o temperaturze około 50 stopni.

Wieczór, który należy wyłącznie do rodziców

[obraz_1]

Tu przebiega granica między hotelem dobrym a naprawdę rodzinnym. Wyjazd nie powinien oznaczać całodobowego dyżuru przy dzieciach. Klub Malucha przyjmuje najmłodszych od 3 roku życia i zapewnia im zajęcia pod opieką animatorek. Rodzice zyskują wtedy realne dwie godziny dla siebie.

Można je spożytkować w Wellness BUKOVINA, gdzie w karcie znajdują się zabiegi pielęgnacyjne, rytuały orientalne i masaże dla dwojga. Podobną filozofię opisano w tekście https://www.hotelbukovina.pl/blog/rodzinny-hotel-dla-wymagajacych-komfort-dla-rodzicow-i-atrakcje-dla-dzieci-w-jednym-miejscu, który dobrze pokazuje, jak wygląda równowaga między potrzebami dwóch pokoleń pod jednym dachem. Goście apartamentów mają dodatkowo bezpłatny wstęp do BUKOVINA Club, kameralnej strefy z basenem geotermalnym, jacuzzi i tarasem z widokiem na las Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Stół, przy którym nie trzeba negocjować

Jedzenie bywa najbardziej zapalnym punktem rodzinnego urlopu. Niejadek nie zje tego, co dorosły uzna za wyszukane, a rodzic po całym dniu nie ma siły na wojnę o kolację. Rozsądne obiekty rozwiązują to prosto: śniadania i obiadokolacje w formie bufetu plus osobny bufet dziecięcy ze zdrowymi przekąskami na kolorowej zastawie.

Rodzice z bardziej wyrobionym podniebieniem doceniają natomiast, gdy hotelowa restauracja gra we własnej lidze. Restauracja BUKOVINA, wyróżniona przez przewodnik Gault & Millau, stawia na kuchnię naturalną z regionalnymi produktami, z pozycjami wegetariańskimi i wegańskimi w menu. Wspólny posiłek przestaje być obowiązkiem do odhaczenia.

Lista kontrolna przed kliknięciem „rezerwuję”

Zanim rodzina potwierdzi termin, warto przejść przez kilka pytań. Odpowiedzi na nie zwykle mówią więcej niż zdjęcia w galerii.

  • Odległość do atrakcji wodnej– czy prowadzi tam korytarz, czy droga samochodem;
  • Realny metraż pokoju– podany w metrach kwadratowych, nie w kategoriach handlowych;
  • Opieka nad dziećmi– od jakiego wieku, w jakich godzinach i czy jest wliczona w cenę;
  • Wyposażenie dla maluchów– łóżeczko, wanienka, wysokie krzesełko, wózek do wypożyczenia;
  • Plan B na deszcz– kręgielnia, sala gier, strefa rozrywki, czyli zajęcia bez wychodzenia na zewnątrz;
  • Zasady dla dzieci– do jakiego wieku pobyt jest bezpłatny i jakie zniżki obejmują starsze rodzeństwo.

W przypadku hotelu z Bukowiny odpowiedzi wypadają konkretnie. Dzieci do 3 roku życia goszczą bezpłatnie, starsze do 15 roku życia korzystają ze zniżek, a listę akcesoriów do wypożyczenia otwierają łóżeczko, wanienka, przewijak, sterylizator i wózek spacerowy. W cenie pobytu mieści się też miejsce w garażu podziemnym, co przy bagażniku pełnym rowerków i sanek nie jest bez znaczenia.

Bukowina Tatrzańska jako baza wypadowa

Lokalizacja bywa niedoceniana. Bukowina leży kilkanaście kilometrów od Zakopanego i jest znacznie spokojniejsza od stolicy Tatr. Stąd wygodnie planuje się wypady nad Morskie Oko, na Rusinową Polanę czy w kierunku Białki Tatrzańskiej.

Latem sprawdzają się rowery, które można wypożyczyć na miejscu, a trasy VELO Dunajec i VELO Czorsztyn prowadzą wprost nad Jezioro Czorsztyńskie, oddalone o mniej więcej 40 kilometrów. Zimą w promieniu kilku minut jazdy działają Kotelnica Białczańska, Rusiń-SKI i Olczań-SKI. Ten sam adres obsługuje więc dwa zupełnie różne scenariusze urlopu.

Kiedy pobyt naprawdę się udaje

Po latach obserwowania rodzinnych wyjazdów widać pewną prawidłowość. Najlepiej wspominane są te pobyty, w których nikt nie musiał niczego pilnować. Dzieci miały swoje miejsce, rodzice swoje, a plan dnia dopasowywał się do pogody i nastrojów.

Taki układ nie bierze się z przypadku. Wynika z przemyślanej infrastruktury i z dobrze policzonych proporcji między strefą dla najmłodszych a przestrzenią dla dorosłych. Rodziny, które raz tego doświadczyły, rzadko wracają do modelu z codziennym pakowaniem wszystkich do auta. I to jest chyba najuczciwsza rekomendacja, jaką można napisać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *