Co może nas zaskoczyć, gdy przeprowadzimy się do Wielkiej Brytanii?
Wielka Brytania pozornie wydaje się bliska kulturowo. W rzeczywiści jednak Polacy, którzy wyjeżdżają do UK do pracy muszą zmierzyć się z wieloma nowościami. Dziś spróbujemy pokazać, co najbardziej dziwi Polaków w Wielkiej Brytanii.

Mentalność Brytyjczyków

Jest to szeroki temat, warto jednak wymienić w skrócie:

  1. po przylocie do Anglii, zdziwi nas znacznie większa uprzejmość na co dzień (na ulicy, na jezdni, w relacji klient-sprzedawca/kelner), optymistyczne i otwarte podejście do obcych, życzliwość sąsiedzka, pozdrawianie się na ulicy (nawet jeśli się nie znamy),
  2. brak narzekania. Gdy zapytacie znajomego Brytyjczyka, jak leci, nigdy nie będzie narzekał na pracę, szkołę, męża, dzieci, teściów lub sąsiadów, samochód lub na pogodę, czy politykę. Zdecydowanie, Brytyjczycy nie jadą z grubej rury przy takich swobodnych pogawędkach, przez co słowiańska dusza może niekiedy posądzić ich o powierzchowność. Nie jest to prawda – oni jak najbardziej przeżywają najróżniejsze trudności i rozmawiają o nich, tak jak każdy. Różnica polega na tym, że oni nie obciążają wszystkich wokół swoimi sprawami, a jedynie bliskich. Wiedzą, że warunkiem udanej atmosfery w pracy jest to, aby wszyscy zachowywali do siebie zdrowy dystans. Z drugiej też strony: sami nie zwierzają się, ale i nie wtrącają się w życie innych, nie oceniają i nie umniejszają otoczeniu.
    3 Zaskakująca może być tolerancja. Oczywiście, Polacy też mają się za absolutnie otwartych i tolerancyjnych ludzi. Jednak dopiero kiedy poobcujemy nieco w brytyjskim społeczeństwie, dowiemy się, co to tak naprawdę znaczy, kiedy nikt nikogo nie ocenia. Nie ma problemu z tym, że ktoś jest homoseksualistą, ma problemy psychiczne, czy pochodzi z patologicznej rodziny (oczywiście dopóki nie przeszkadza innym). Wiara, rodzaj wykonywanej pracy, stan majątkowy, czy stan rodzinny lub wygląd naprawdę nie jest tematem do roztrząsania w szczegółach dla otoczenia. Ważne, aby był szczęśliwy, a nie żebyś był tacy jak my. Panuje większa wolność i dla wielu Polaków znalezienie się w takim środowisku jest bardzo orzeźwiające.
  3. Zaskoczą nas też oczywiście Brytyjczycy w pracy. Nie pracują tak sumiennie, gorliwie i ciężko jak Polacy. Nie chcą w pracy wyciskać wszystkich sił. Bardziej liczy się dobra atmosfera. Nie oznacza to oczywiście, że są złymi pracownikami. Podobnie w pracy jest z Niemcami. Większy luz.
Pub w Londynie

Pogoda w Wielkiej Brytanii

Dla wielu nie do zniesienia jest to, że ilość słonecznych dni jest znacznie mniejsza niż w Polsce. W zimie nie ma śniegu, w lecie nie ma upałów. Wilgotność powietrza jest większa niż na terenie Polski (pranie schnie cały dzień), często pada. Dla wielu jednak taka podłoga będzie prawdziwym orzeźwieniem. Zmęczeni upałami na pewno odetchną z ulgą w Wielkiej Brytanii. Większa wilgotność to jednak problem z zagrzybieniem pomieszczeń. Grzyb na ścianie we wcale nie najgorszych mieszkaniach jest czasami w standardzie i to chyba największy problem z pogodą na tej szerokości geograficznej.

Angielska wioska

Gniazdka w Wielkiej Brytanii

Wtyczki do gniazdek mają trzy bolce, są nieco bardziej kwadratowe niż te w Polsce. Jeśli mam sprzęt z Polski, możemy kupić sobie za kilka groszy przełącznik i bez problemu ze wszystkiego korzystać. Co ciekawe, przy gniazdkach są wyłączniki, dzięki którym można zablokować dostęp prądu właśnie w tym miejscu.

Dwa krany

Aby wyregulować sobie wodę w kranie, trzeba manipulować dwoma oddzielnymi kranami: z jednego zawsze leci tylko ciepła woda, a z drugiego niemal wrzątek. Podobno da się do tego przyzwyczaić, a po czasie już nie można wyobrazić sobie innego porządku.

Duża dostępność egzotycznego jedzenia w większych brytyjskich miastach

Ze względu na to, że w Anglii stacjonuje mnóstwo emigrantów z całego świata, dostępność ciekawego jedzenia jest bardzo duża. Tanie egzotyczne owoce, dostępne w naprawdę wielu miejscach. Sklepiki z chińskim jedzeniem, afrykańskie restauracje, targowiska z przysmakami wprost z Azji: tego jest zdecydowanie więcej niż w Polsce. Szczególnie, gdy mieszkamy w tak dużych ośrodkach jak Londyn. Oczywiście ma to też inną stronę: do Anglii importuje się sporo ciekawego jedzenia i nie ma z tym problemu, aby ceny z egzotyczne jedzenie nie były tak wysokie jak w Polsce. Jednak w Polsce mamy mnóstwo sezonowych i tanich warzyw oraz owoców na targowiskach. Tego w Anglii raczej nie ma (niewiele tam po prostu rośnie).

Targowisko w Londynie

Darmowa antykoncepcja i leki na receptę w Anglii

Antykoncepcja, leki na receptę są bezpłatne. Jeśli chodzi o antykoncepcję, refundowane są nie tylko tabletki, ale również spirale i inne typy długofalowej antykoncepcji.

Czerwony piętrowy autobus na ulicach Londynu

Całkiem inne podejście Anglików to kwestii domu

Dom w Polsce to niemal instytucja. Tak jak matka/madka. W domu w Polsce ma być wiecznie czysto, a jak przyjdą goście, to wystawnie. Nikt nie może wiedzieć co się dzieje w domu (“koniecznie zawieś te firanki, żeby cię sąsiedzi nie podglądali”). Jak ktoś buduje dom w Polsce, to taki koniecznie z piwnicą, dachem z lukarnami, gdzieniegdzie też kolumienkami. Styl: dworkowy, z greckimi kolumnami. Dom ma być budowany raz na całe życie. W Anglii natomiast domy czasami ledwie stoją. Jak już ktoś raz wprowadza się do np. mieszkania z rynku wtórnego, to przez dziesięć lat zamieszkiwania nie odmaluje sobie po poprzednim właścicielu ściany, choćby przez tą dekadę na owej ścianie codziennie nad stołem krzyczała stara, ciemna plama tłuszczu. Gości do domu brytyjskiego się nie zaprasza – od tego są puby i kawiarnie. Imprez też się raczej nie urządza w środku. Dom to przestrzeń prywatna. Przeznaczona dla najbliższych i nie służy podnoszeniu sobie statusu społecznego. W domu też za bardzo się nie gotuje: Brytyjczycy zdecydowanie chętniej niż Polacy jadają na co dzień na mieście.

Domy mają słabe ocieplenie, słabą wentylację. Rozkład typowego mieszkania w Anglii też może rozczarować: bardzo małe pokoje, wąskie korytarze… jest naprawdę wiele złego do powiedzenia o typowym brytyjskim domu lub mieszkaniu.

Okna otwierane na zewnątrz

Okna, które są otwierane jedynie do zewnątrz zdumiewają, ale też budzą grozę. Wbrew pozorom jednak wcale tak często się nie tłuką. Z czasem nawet zauważmy, że to nawet wygodne rozwiązanie: okna nie zabierają w ten sposób przestrzeni we wnętrzu mieszkania.

W Anglii nie ma ciuchlandów

Kwestia ciuchlandów praktycznie nie istnieje w tym kraju, ze względu na to, że społeczeństwo jest po prostu bogate. Dla Brytyjczyka wizyta w Primarku może być okazją do tanich zakupów. Dodatkowo, wyprzedaże są na tyle duże (większe niż w Polsce), że szperanie w używanych ubraniach i marnowanie na to czasu nie jest atrakcyjne dla Brytyjek. Zdecydowanie jednak drugie życie od wielu lat przeżywają style vintage shopy. To jednak jest sprawa dla koneserów: dla szafiarek i dla kobiet, które z mody uczyniły swoją pasję i naprawdę potrafią wykorzystać stylowo torebkę z szafy babci jako zgrabny element ślicznej stylizacji do pracy.

Vintage Shop w Londynie

Niechęć do zmian na brytyjskiej ziemi

Dewizą Brytyjczyka może być właściwie powiedzenie: Po co zmieniać coś, co dobrze działa? “Lepiej nic nie zmieniaj, nawet jeśli jest średnio, bo nie wiesz co będzie za rogiem”. Polacy mają z tym inaczej. Bierzemy worek na plecy i ruszamy w świat, bo w kraju bida. Po prostu. I nawet nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo ten nasz polski pęd ku polepszeniu sobie życia zmienia nasze myślenie. Kombinujemy, wymyślamy, chwytamy nowości w lot, w porównaniu do przeciętnego Brytyjczyka, czy Niemca. W Niemczech na długo jeszcze nie było słychać za bardzo o tanim, szybkim i mobilnym internecie, gdy w Polsce każdy nastolatek oglądał sobie Youtubie w telefonie bez przeszkód. Płatności zbliżeniowe kartą – to wszystko nadal dla wielu Brytyjczyków, czy Niemców to czarna magia.

O tym, co może zaskoczyć Polaków w NIEMCZECH przeczytacie tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *