sklepy w niemczech

Czyli 5 powodów, dla których Polacy powinni ostatecznie zrezygnować ze swoich kompleksów.

sklepy w niemczech

1. Spóźnione pociągi i autobusy to codzienność w Niemczech

Polacy często narzekają na spóźniające się w Polsce pociągi. Warto jednak, aby wybrali się do Niemiec, aby nabrać nieco innej optyki. Podczas wycieczki mogą być bowiem zdruzgotani. Pociągi w Niemczech nie tylko spóźniają się po 2- czy 3 godziny z powodu remontów. One często na co dzień jeżdżą zupełnie jakby poza rozkładem. Autobus codziennie spóźnia się od 30 do 1,5 godziny? Pociąg zupełnie wypada z rozkładu, mimo braku informacji? To naprawdę rzecz normalna w Niemczech. Niezależnie od landu. Nikt nie przeprasza, nie informuje, nie uprzedza. Pani w okienku na stacji Deutsche Bahn wie, że jest jakaś komunikacja zastępcza w zamian za pociąg, ale gdzie jest przystanek? No gdzieś tam przy głównej ulicy – pada odpowiedź. „A czy ten autobus zabierze mój rower, tak jak pociąg miał opcje odbioru pasażera z rowerem?“ Odpowiedź: „jak będzie nie za dużo ludzi, to może weźmie“. „Ale czy autobus ma miejsce na rowery w środku lub ma przyczepkę?“ Odpowiedź: „nie wiem“. „A widziała Pani ten autobus?“To jest bardziej autokar, czy taki autobus niskopodłogowy? „No, duży jest ten autobus“ …

2. Mobilny dostęp do Internetu nie jest tak powszechny jak w Polsce

O ile w Polsce można mieć nieograniczony dostęp do Internetu nawet w lesie, za mniej niż 15 euro miesięcznie, tak w Niemczech za 15 euro być może uda nam się kupić 5 GB, z limitem do wykorzystania na miesiąc. Co roku na szczęście można obserwować w tym względzie postęp (np. w 2015 roku 1 GB w Niemczech kosztował 25 euro…). Nadal jednak nie jest tak nowocześnie jak w Polsce i chyba długo nie będzie. Niemcy długo nawet nie wiedzieli powszechnie co to właściwie jest to cale LTE… Hotele ze znikającym zasięgiem wi-fi czy wiecznie zacinająca się sieć w restauracjach? Ciągłe zakłócenia w domowych sieciach? W Polsce naprawdę już dawno o tym zapomnieliśmy. W Niemczech natomiast dobry internet to nadal wcale nie jest jakaś wielka oczywistość.

3. Trudno w Niemczech o zdrową żywność

W niemieckich sklepach jest wprost nieprzejednana ilość gotowego, śmieciowego żarcia. Croissanty w puszce, parówki w słoiku, bardzo słabej jakości gotowe zapiekanki do przygotowywania w piekarniku w domu, mrożone bułki do upieczenia w domu, bardzo słabej jakości słodycze, owoce zapuszkowane w słodkich zalewach, gotowe kanapki, gotowe dania typu schabowy z grillowanymi ziemniakami w plastikowym opakowaniu: takie śmieci naprawdę dominują w niemieckich sklepach.
Jednocześnie, wybór warzyw i owoców w marketach (Edeka, Lidl, Aldi itp.) jest żenująco mały. Bazarki ze świeżą żywnością? Tego po prostu próżno szukać.

4. Wiedza na temat weganizmu/wegetarianizmu jest niewielka

Niemcy są po prostu mięsożerni, to jedno. Drugie: niechętnie reagują na nowości. Dlatego w restauracjach naprawdę trudno o ofertę dla wegetarian. Z drugiej jednak strony, nikt w Niemczech nie będzie wmawiał wegetarianom, że mają jeść mięso. Związane jest to z niemiecką otwartością i tolerancją, o której więcej można poczytać tutaj.

5. Trudno zrobić zakupy po godz. 21:00

Sklepy zamykane są najpóźniej o 21:00. Nie ma wprawdzie zakazu handlem alkoholem wieczorami, tak jak np. na Litwie. Ale w weekendy wszystkie sklepy są zamknięte. Podobnie jest z usługami (pralnia, wypożyczalnia sprzętu sportowego itp.). Wiele restauracji nie wiedzieć czemu, również zamyka się bardzo wcześnie. Wyjątkiem są tak zwane niedziele handlowe, kiedy sklepy są wyjątkowo otwarte,  a takie niedziele występują nieregularnie. Często przed większymi świętami, typu Wielkanoc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *