Przeszukując internet w poszukiwaniu informacji o Grecji – poradników, którą grecką wyspę wybrać lub informacji o polecanych miejscach w Atenach, natychmiast natkniemy się na sieciowe narzekania rodaków dotyczących brudu w Grecji. Wszechobecne śmieci, brzydkie graffiti, brzydkie zapachy. To dokucza nam najczęściej.
Moje pierwsze zetknięcie z Grecją miało miejsce dobre 10 lat temu i trudno jest mi przypomnieć sobie, żebym podzielała ten niesmak, ale też Grecja wtedy niesamowicie mi się spodobała i prawdopodobnie nie zwracałam uwagi na wszechobecne śmieci. Należy też dodać, że zarówno wcześniej, jak i później, zdążyłam odwiedzić naprawdę nieuporządkowane, chaotyczne miejsca, z walającymi się wszędzie śmieciami, murami z odpadającym tynkiem i ogonami martwych kotów, wystających z ulicznego śmietnika. Na tle tego, co dzieje się w niektórych dzielnicach Rzymu po zakończonym dniu targowym lub w niektórych rejonach Bułgarii, czy Bośni, Grecja nie wypada wcale źle.
Za każdym razem jednak, kiedy mam obok siebie osobę, która w Grecji jest po raz pierwszy, zauważam jak bardzo jej pierwsze wrażenie na temat Grecji jest zdominowane przez niesmak związany z chaosem, pozostawianiem śmieci na ulicach, bałaganem architektonicznym. Kto wie, być może negatywne wrażenie jest wzmagane przez chaos na ulicach, a trzeba przyznać, że skutery i całkiem inne niż na północy Europy pojęcie o sprawnym poruszaniu się w ruchu drogowym dają się we znaki każdemu. Nie tylko w Atenach, ale również na wyspach greckich.

Specjaliści, którzy usiłują wyjaśnić przyczynę problemu, mówią najczęściej o złym zarządzaniu: odpowiedzialność za teren jest w rękach gmin, co negatywnie odbija się szczególnie na Atenach. Czyli za mało się po prostu sprząta. Inni mówią o mentalności Greków jako jednej z przyczyn takiego stanu rzeczy. Jeszcze inni o mieszance tych czynników – tych i jeszcze innych, takich jak na przykład naturalna skłonność Greków do obchodzenia prawa i radzenia sobie po swojemu, skąd biorą się na przykład wszechobecne kable i szkielety konstrukcji domów wystające z dachów. Budynki często wyglądają tak, jakby były niewykończone. Wszystko przez to, że dom w Grecji, który nie ma oznaczenia prawnego jako: “skończony” jest obciążony niższym podatkiem.

Problem jest zdecydowanie mniejszy na greckich wyspach, gdzie odpowiedzialność za dbanie o teren nie jest tak rozproszona jak w większym mieście. Dodatkowo, ładnie ozdobione ogródki są istotnym elementem dbania o samopoczucie turystów. Na zdjęciu jedna z dróżek zlokalizowana na wyspie Paros na Cykladach

Brud w Grecji należy rozpatrywać oddzielnie dla większych miast i oddzielnie dla greckich wysp. O ile na wyspach liczą się wrażenia estetyczne turystów, którzy są głównym źródłem dochodu wyspiarskich Greków, o tyle w Atenach chodzi o wiele więcej. Przede wszystkim, ulice w Atenach są wąskie i nigdy nieprzeznaczone dla samochodów ciężarowych, co utrudnia sprawy odbiór śmieci. Po drugie, nie ma podwórek, na ktorych zwykle stoją kontenery ze śmieciami. Domowe pojemniki na śmieci stoją na ulicy i przechodzień wciąż natyka się na takie zawalidrogi – nie zawsze pachnące i nie zawsze dobrze wyglądające. Mimo wszystko, to wpływa negatywnie na samopoczucie typowego mieszkańca Aten, a tym bardziej na nieprzyzwyczajonego do takiego „prowadzenia się“ Niemca.
Dodatkowo, wiele powie nam historia tworzenia się Aten. Tak naprawdę obecny kształt Aten wyłonił się po wojnie o niepodległość przeciwko Imperium Osmańskiemu, która zakończyła się zwycięstwem Greków w 1830 roku. Wtedy właśnie Ateny stały się stolicą Królestwa Grecji i zostały odbudowane po wojennych zniszczeniach przez niemieckich architektów. O ile dobra ręka architektów tamtej epoki nadal jest widoczna w historycznym centrum Aten, o tyle już niestety kolejne dzielnice są chaotyczne. Tereny poza centrum zdawały się powstawać bez planu, nadzoru i kontroli, szczególnie po tym jak w mieście pojawiły się tysiące uchodźców z Azji Mniejszej, gotowi do zasiedlenia po I Wojnie Światowej.

Dodatkowym problemem w kwestii czystości Aten jest niedofinansowanie miasta. Budżet na sprzątanie, jaki mają Ateny, jest dla miasta o tej gęstości zaludnienia, naprawdę niski. Co ciekawe, zawsze przed wyborami, w mieście zatrudniani są pracownicy sezonowi, którzy mają trochę uporządkować miasta. Ich umów nigdy nie przedłużą się na czas po wyborach. Podobną praktykę zastosowano przed Igrzyskami Olimpijskimi. Miasto zostało wtedy rzetelnie wysprzątane, ale akcja taka nie powtórzyła się już nigdy więcej. Nikt nie zatrudnił sprzątaczy.

Co ciekawe, brud na ulicach w Atenach i w niektórych pozostałych rejonach Grecji pozostaje w dużym kontraście z tym, jak ogromnie duże zamiłowanie do porządku w domu mają sami Grecy. Trudno o większą zmorę dla kobiety jak grecka teściowa. Czyszczenie piekarnika z rozkładaniem sprzętu na części pierwsze, codzienne chlorowanie kafelków, krochmalenie pościeli i szorowanie dywanów aż do zdarcia rąk – naprawdę, w Grecji kobiety bywają szalone.
Czy więc dziwi nas, dlaczego taka obsesyjnie czysta Greczynka lekką ręką rzuci papierek na ulicę? W zasadzie Polaków nie powinno dziwić zjawisko niechęci lub wrogości do własnego państwa. Pojmowanego jako opresyjne, wrogie, skorumpowane. Trudno w takim klimacie o przejawy postawy odpowiedzialnej społecznie lub o dbanie o dobro wspólne.

Jeden komentarz

  1. W Rzymie po zakończonym dniu targowym natychmiast zbierane są śmieci. W Grecji leżą miesiącami wszędzie. Kraj bardzo brudny. Trudno w nim wypocząć z tego powodu. Trudno zobaczyć piękno krajobrazu i zabytków.
    Co do “ogonów martwych kotów” to koty leżą tygodniami w upale na ulicach, poranione, zjadane przez pasożyty. Nie dla mnie takie widoki i poczucie bezsilności. Nie widziałam tego w żadnym kraju w Europie. Psy są trzymane w upale na krótkich łańcuchach. Bez miski z wodą. Obok nich stare kości resztki jedzenia. Stosunek Greków do zwierząt jest bardzo zły. Nie dla mnie takie “greckie wakacje”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *