santorini

Santorini to jedno z tych miejsc, w których latem więcej jest turystów niż mieszkańców. O ile w katalogach biur podróży widujemy piękne ujęcia niemal pustej wyspy, o tyle rzeczywistość może nas przerazić. Wybierając się na Santorini w lecie, spotkamy wszędzie nie tylko tłumy turystów. Tłumy są określeniem adekwatnym dla Krupówek w lecie. Na Santorini, w miesiącach maj – koniec sierpnia trudno nam będzie przejść uliczką, są to prawdziwe hordy zwiedzających. Spacer urokliwymi, wąskimi uliczkami wśród sławnych białych niskich budynków z niebieskimi okiennicami będzie naprawdę uciążliwy. W sklepach będzie brakowało podstawowych produktów (zwłaszcza wody pitnej w butelkach), a na stolik w niektórych restauracjach trzeba będzie czekać niemal tak jak w Tokio.

Burmistrz miasta mniej więcej od 2017 roku twierdzi, że moce przerobowe elektrowni, a także wodociągów, osiągnęły już krytyczny poziom. Dlaczego problem staje się coraz większy? Bo ruch turystyczny na wyspie staje się coraz większy. W lecie 2014 roku na wyspę zawitało już o połowę więcej osób niż w roku 2004.

Tłumy turystów vs mieszkańcy wyspy

Mieszkańcy Santorini ponadto skarżą się na zalegające wszędzie śmieci. Wynika to nie tylko z tego, że trudno jest zarządcom wyspy gospodarować śmieciami. Większy problem to niestety zachowanie turystów: na wyspę przypływa mnóstwo osób. Nawet jeśli tylko jedna osoba na sto wyrzuci papierek po chipsach na ulicę, to przy takim przepływie zwiedzających, problem jest każdego dnia. Wieczorami jest po prostu brudno, a mieszkańców mierzi widok wszechobecnych śmieci.
Dodatkowo, co chyba jest najgorsze, problemem jest hałas. Któż z nas chciałby, aby bezpośrednio za oknami jego domu przechodziły codziennie grupki rozkrzyczanych zwiedzających? Hałas ten nie kończy się o 22:00. Turyści przyjeżdżają tutaj posiedzieć dłużej w knajpie, zabawić się, spędzić ten czas w sposób mniej stonowany niż na co dzień. Dla osób, które muszą mieszkać na Santorini na co dzień, funkcjonowanie na wyspie przez hałas staje się nie do zniesienia.

A co na to greckie władze?

Politycy twierdzą, że problemem jest po części to, że Santorini nigdy nie skupiała się na obsłudze gości „luksusowych“. Wyspa jest otwarta dla wszystkich, stad tak duże zainteresowanie. Nie wiemy, czy jest to najbardziej rozsądne z różnych argumentów. Wynika z tego, że władze proponują budowę większej liczby luksusowych hoteli, zamiast organizować ruch turystyczny wokół małych hotelików butikowych, czy pensjonatów. Nie do końca jest to zgodne z grecką mentalnością. Poza tym, budowa większych kurortów na Santorini jest mało możliwa. Najpiękniejsze widoki znajdziemy tam, gdzie budowa osadzona jest na skałach. Budynki tam nie mogą nigdy być wysokie (również ze względu na to, że na wyspie jest nadal zagrożenie sejsmiczne). Dlatego trudno zbudować wielki luksusowy hotel na skale. Siłą rzeczy, muszą to być niewielkie rodzinne biznesy.

A jak z problemem radzą sobie podobne wyspy?

Na Malediwach czy na Mauritiusie jest limit przylotów. Na Santorini natomiast codziennie do portu podbijają wielkie wycieczkowce. Jednodniowe wycieczki na Santorini z Krety to niemal punkt obowiązkowy każdej zorganizowanej wycieczki. Dodatkowo, na wyspie jest lotnisko. Można tam dolecieć choćby Ryanairem z Aten.

Zmiany planowane na 2019 rok

Wszystko jednak idzie ku dobremu. Obecnie planuje się, że również i na Santorini zacznie obowiązywać limit osób, które będą mogły odwiedzić wyspę. Burmistrz zapowiada, że od 2019 roku, na wyspę będzie mogło przypłynąć tylko 8 tyś osób dziennie. Obecnie w trakcie roku Santorini rejestruje pobyt 5,5 miliona osób. Mieszkańców natomiast jest 15 tysięcy…

Kiedy lecieć na Santorini, aby uniknąć tłumu turystów?

Jest kilka fajnych momentów, w które warto się “wstrzelić”: końcówka września (do około połowy października) oraz kwiecień, w zależności od prognozy pogody na Santorini. Odnośnie terminu wrześniowego: ceny spadają wtedy nawet o połowę, a miejscowi mieszkańcy Santorini nadal są aktywni w oferowaniu usług. Dodatkowo, na Santorini jest wtedy jeszcze ciepło – można się nawet opalać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *