Pewnie znacie to uczucie – sobotni poranek, dzieci już od siódmej pytają “gdzie idziemy?”, a Wy desperacko szukacie czegoś nowego. Klasyczny spacer do parku już nie działa, karuzele w centrum handlowym też się opatrzyły. I właśnie dlatego postanowiliśmy zrobić coś szalonego – objechaliśmy (dosłownie!) najpopularniejsze place zabaw w Lublinie, żeby sprawdzić które naprawdę są warte zachodu.
Uprzedzam od razu – nasze dzieci wracały brudne, zmęczone i szczęśliwe. A my? My mamy dla Was pełen raport z frontu!
Rezerwat Dzikich Dzieci – nasz absolutny numer jeden
Zaczęliśmy od miejsca, o którym słyszeliśmy od znajomych już tysiąc razy. “Musicie tam pojechać, to jest niesamowite” – powtarzali. No więc pojechaliśmy, trochę sceptycznie bo co takiego wyjątkowego może być w placu zabaw…
I powiem Wam – rozumiem ten hype.
Rezerwat Dzikich Dzieci znajduje się na terenie Ogrodu Botanicznego UMCS (wchodzicie od Sławinkowskiej) i to jest zupełnie inna filozofia zabawy. Tutaj nie ma plastikowych zjeżdżalni ani kolorowych konstrukcji. Są za to gałęzie, drewno, kamienie i mnóstwo przestrzeni do tego, żeby dzieci same wymyśliły co chcą robić.
Nasz czterolatek od razu zaczął budować szałas. Serio – sam, bez naszej pomocy. Poszedł, zebrał patyki, zaczął je układać. Potem dołączyły do niego inne dzieciaki i nagle mieliśmy całą ekipę budowniczych. My z żoną siedzieliśmy na kocu i pierwszy raz od miesięcy mogliśmy spokojnie porozmawiać dłużej niż pięć minut.
Co nam się podobało:
- Dzieci uczą się samodzielności – nikt im nie mówi jak się bawić
- Kontakt z naturą (prawdziwą, nie plastikową imitacją)
- Dużo miejsca, nie ma ścisku
- Organizują fajne warsztaty w ferie i wakacje
Co mogłoby być lepsze:
- Trzeba się nastawić że dziecko wróci brudne. Bardzo brudne. Weźcie zapasowe ubrania
- Mało ławek do siedzenia, lepiej wziąć własny koc
- W deszczowe dni raczej odpada
Czy wrócimy? Na pewno, i to nie raz. To miejsce które uczy dzieci czegoś więcej niż jazda na huśtawce.
Plac z Rakietą w Parku Ludowym – sentymentalna podróż w przeszłość
Okej, przyznaję się – na ten plac zabrałem dzieci głównie z powodów sentymentalnych. Sam bawiłem się przy tej rakiecie jakieś trzydzieści lat temu i chciałem zobaczyć czy nadal tam stoi.
Stoi. I wygląda prawie tak samo jak w moich wspomnieniach!
Park Ludowy to taki klasyczny, trochę staromodny plac zabaw w okolicach amfiteatru. Główna atrakcja to oczywiście duża rakieta kosmiczna do wspinania – dzieci mogą wejść do środka, wspiąć się na różne poziomy, wyglądać przez okienka. Do tego są standardowe huśtawki i zjeżdżalnie.
Szczerze? Technologicznie to miejsce przegrało z nowszymi placami. Ale jest w nim coś magicznego. Może to ta rakieta, może zieleni wokół i bliskość stawów gdzie można potem nakarmić kaczki.
Co nam się podobało:
- Ta rakieta to po prostu ikona Lublina, każde dziecko powinno się na nią wspiąć chociaż raz
- Piękna okolica – można połączyć z dłuższym spacerem po parku
- Dużo miejsca na koc i piknik
- Cisza i spokój, bez tłumów
Co mogłoby być lepsze:
- Urządzenia wyraźnie pamiętają lepsze czasy
- Dla starszych dzieci (8+) może być za mało atrakcji
- Brak toalet w bezpośrednim sąsiedztwie
Czy wrócimy? Tak, ale bardziej na spacer po parku z przystankiem przy rakiecie niż na całodniową zabawę.
Park Centralny na Felinie – WOW, to jest nowoczesność!
No i tutaj szczęka mi opadła.
Nowy plac zabaw na Felinie (między ulicami Jagiełły a Zygmunta Augusta, koło SP nr 52) to jest dopiero coś! Miasto naprawdę się postarało i widać że ktoś pomyślał o tym czego faktycznie potrzebują dzieci w różnym wieku.
Plac jest podzielony na dwie strefy – to genialne rozwiązanie którego brakuje na większości placów. Strefa dla maluchów (2-5 lat) jest ogrodzona metalowym płotkiem! Nie wiecie jakie to uczucie ulgi kiedy możesz na chwilę odwrócić wzrok i wiesz że dwulatek nie ucieknie na drugą stronę parku.
Ale prawdziwa bomba to strefa dla starszych dzieci. Jest tam TYROLKA! Prawdziwa tyrolka na miejskim placu zabaw – rzadkość w Lublinie. Do tego duży zestaw zabawowy stylizowany na zamek, stożek wspinaczkowy, karuzele i chyba ze cztery różne huśtawki.
Nasz starszy syn (7 lat) powiedział że to najlepszy plac zabaw na jakim był. I chyba muszę się z nim zgodzić.
Strefa malucha ma:
- Karuzelę i piaskownicę
- Bujaki w kształcie zwierzątek
- Podwójną huśtawkę
- Zestaw z tunelami i mini zjeżdżalniami
- I ten magiczny płotek!
Strefa starszaka oferuje:
- Tyrolkę (kolejka po nią była spora, ale warto)
- Zamek do wspinania z wieloma wejściami
- Stożek wspinaczkowy
- Różne typy huśtawek
Co nam się podobało:
- Podział na strefy wiekowe – rewelacja
- Tyrolka! Nasze dzieci były zachwycone
- Nowe, czyste, bezpieczne nawierzchnie
- Ławki dla rodziców w cieniu
- W pobliżu jest wybieg dla psów
Co mogłoby być lepsze:
- W weekendy bywa tłoczno – tyrolka to magnes
- Mało naturalnego cienia, latem weźcie czapki
- Dojazd samochodem średnio wygodny, ale jest gdzie zaparkować
Czy wrócimy? Już wróciliśmy. Dwa razy w ciągu miesiąca. To nasz nowy ulubiony plac na ciepłe dni.
Place przy żłobkach – perełki dla najmłodszych
O tym że miasto zmodernizowało place zabaw przy żłobkach dowiedziałem się właściwie przypadkiem. Znajoma która ma roczne dziecko wspomniała że były jakieś remonty i postanowiłem sprawdzić o co chodzi.
Modernizację przeszły place przy żłobkach na Wileńskiej, Okrzei, Wolskiej, Sowiej, Herberta, Braci Wieniawskich i Nałkowskich. I muszę powiedzieć – jeśli macie malucha który jeszcze raczkuje albo stawia pierwsze kroki, to są miejsca idealne.
Wszystko jest dostosowane do dzieci 0-3 lata. Huśtawki z zabezpieczeniami, niziutkie zjeżdżalnie, miękkie nawierzchnie wszędzie. Ale co mnie najbardziej zaskoczyło to tablice sensoryczne – takie panele z różnymi fakturami, dźwiękami, elementami do przekręcania. Nasza najmłodsza (18 miesięcy) spędziła przy jednej takiej tablicy chyba pół godziny.
Co znajdziecie:
- Huśtawki i bujaki dla najmniejszych
- Bezpieczne mini zjeżdżalnie
- Piaskownice
- Tablice sensoryczne (polecam!)
- Domki do zabawy
- Nowe nasadzenia dające cień
Co nam się podobało:
- Wszystko miękkie, bezpieczne, bez ostrych krawędzi
- Tablice sensoryczne to strzał w dziesiątkę
- Czysto i zadbane
- Idealne dla dzieci które dopiero odkrywają świat
Co mogłoby być lepsze:
- Dla starszych dzieci nie ma tu nic ciekawego
- Czasem plac jest zajęty przez grupy ze żłobka (co logiczne)
Czy wrócimy? Z najmłodszą córką – tak. Ale tylko z nią, starsze dzieci by się nudziły.
